Co ja tutaj robię i co mam na głowie?
Hej!
Być może mnie już znasz, a może dopiero zaczniemy naszą znajomość. Swoją włosową działalność w internecie zaczęłam od założenia konta na instagramie - imperfect_waves, jednak coś mnie tam ogranicza... Głównie jest to limit słów, ale również to, że zdjęcia nie są przy danym fragmencie tekstu, tam gdzie bym chciała. W niektórych postach można się pogubić.
Więc postanowiłam założyć bloga, żadnych ograniczeń, pełna swoboda! Nie zrezygnuje z instagrama, będą się tam pojawiać krótsze posty (np. z mojego mycia).
Zacznę od zapoznania Was z moimi włosami.
JAKIE ONE WŁAŚCIWIE SĄ?
Wysokoporowate, wiecznie suche, puszące się fale 2b. Brzmi okropnie, ale naprawdę je lubię, mimo że dość często ostatnimi czasy się zdarza, że przechodzą kryzysy w postaci niekończących się bad hair day... Lubimy się! A co one tak konkretnie lubią?
RÓWNOWAGA PEH
Humektanty! Mycia bez tego składnika z równowagi PEH kończą się u mnie suchym sianem. Są wybredne w stosunku do protein (zawsze muszą się pojawić w dużej obecności nawilżaczy), ale walczę z tym, jest jeszcze tyyyyyle rodzai protein do przetestowania! Uwielbiają oleje z przewagą omega 9 (ze słodkich migdałów, rzepakowy, z pestek śliwki...), ale typowo emolientowe mycia nie przechodzą. Mimo swojej wysokiej porowatości, nie przeszkadza im olej kokosowy, za to nienawidzą się z lnianym... Lekki paradoks. Tak samo to, że są rzadkie, raczej cienkie, ale nie sprawdzają się na nich lekkie odżywki, potrzebują porządnego dociążenia.
SKÓRA GŁOWY
Skalp mam problematyczny - łatwo o mocny świąd, przez który drapie sobie skorę do krwi... Szampony (nawet te łagodne) w częstym stosowaniu nie przechodzą, skórę mam po nich straszliwie suchą, podrażnioną, napiętą, okropne uczucie! Ale tutaj z wybawieniem przychodzi ona - metoda mycia odżywką. Przy odpowiednim składzie odżywki skalp jest uspokojony, świąd zanika, a ja się cieszę świeżością do 2-3 dni. Olejowanie tez mi bardzo pomaga, chociaż robię to od niedawna.
STYLIZACJA
Najlepiej sprawdzają mi się pianki, po żelach są sztywne i matowe, kremy nie robią nic - jest puch, lekkość i brak definicji. Nie stosuje żadnej skomplikowanej metody, po prostu ugniatam. Ploppingu nie robię - przy tej długości mi się nie sprawdza, fale nie są zdefiniowane, podkreślone, a powyginane, nie wygląda to korzystnie.
SKORO JEST SKRĘT TO METODA CURLY GIRL!
A no nie do końca. Myję odżywką, ponieważ widzę, jaki ma ona zbawienny wpływ na mój skalp i włosy przy nasadzie, ale używam oblepiaczy. Silikony, poliquaternium, quaterium nie są obce w moich kosmetykach, jednak staram się od nich odchodzić, unikać ich w nowych nabytkach włosowych, ale zdarza się, że występują. Nie oszukujmy się - większość produktów je ma. Oczywiście, żeby nie było, robię regularnie oczyszczenie mocnym szamponem z SLS. Curly girl nie jestem, czułabym się zbytnio ograniczona, a strasznie nie lubię tego uczucia. Pielęgnuję tak, jak mi jest wygodnie, nie często robię długie włosingi, preferuję odżywki na długość na 5 minut pod prysznicem.
Mam nadzieję, że mniej więcej ogarniacie, z jakimi włosami mam do czynienia na co dzień. Czegoś jesteście ciekawi? Pytajcie śmiało! Coś Wam przeszkadza w wyglądzie bloga/wpisów? Dawajcie znać!
Teraz Wy opiszcie mi swoje włosy, nawet w jednym zdaniu, jestem ciekawa, jak to wszystko u Was wygląda!
Miłego dnia!<3

Super :D czekam na kolejne posty :*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zostaniesz tu na długo! Mam nadzieję, że wreszcie uda mi się ogarniać posty regularnie. Pomysłów mam naprawdę duuużo, ale czasu już duuuużo mniej, haha.
UsuńŚciskam mocno!<3